Rozpoczęto montaż nowej maszyny do odwadniania pokładu „Hoym”. Zainstalowano ją w murowanym budynku, przy którym postawiono kotłownię. Budynek ten był wielokrotnie przebudowywany. Przetrwał do dnia dzisiejszego jako budynek mieszkalny i nazywany jest „Maszyniokym”.
W tym samym roku, ze względu na wzrost popytu węgla, przygotowywano nowe rejony wydobycia.

Nowych właścicieli czekały poważne wydatki inwestycyjne, gdyż stare maszyny odwadniające były wyeksploatowane i w bardzo złym stanie technicznym. By dalej prowadzić eksploatację, konieczna była instalacja nowego urządzenia odwadniającego. Dlatego w 1835 roku wydobycie odbywało się jeszcze w pokładzie „Hoym”, natomiast w polu „Sylvester” prowadzono intensywne roboty udostępniające i przygotowawcze, by w następnym roku zlokalizować tam całe wydobycie.
Po przeniesieniu wydobycia do pola „Sylvester” pokłady odwadniano kubłami za pomocą kołowrotów lub sztolnią odwadniającą. Od dwóch szybów, „Emil” oraz „Eduardo”, poprowadzono konną kolejkę szynową do punktu załadowczego w Niedobczycach, gdyż poprzecinany jarami teren uniemożliwiał bezpośredni transport urobku do drogi. Punkt znajdował się przy obecnym skrzyżowaniu ulic Żółkiewskiego z Górnośląską.
W 1840 roku ukończono montaż nowej maszyny parowej i rozpoczęto pompowanie wody z zalanej kopalni „Hoym”. Nowe urządzenie było niskociśnieniową parową maszyną systemu Watt o średnicy cylindra 44 cale (1120 mm) i mocy 40 KM. Napędzała dwa równocześnie podnoszone zespoły ssące o średnicach tłoków 12 cali (305 mm) i 9 cali (230 mm), zużywając od 3 do 3,6 ton drobnego węgla na dobę. Woda pompowana była z głębokości 46 m do sztolni usytuowanej 8 m poniżej zrębu szybu (przecięcia szybu z powierzchnią ziemi).

Ta strona używa plików cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami używanej przeglądarki.